Raport: Jedynie 37% proc. badanych uważa Polaków na naród uśmiechnięty.
Aż 94 proc. Polaków uważa, że powinniśmy być wobec siebie bardziej życzliwi, jednak 45 proc. obawia się, że ich gest zostanie źle odebrany lub skrytykowany. Chcemy pomagać, ale nie zawsze wiemy jak – 81 proc. badanych chciałoby wiedzieć, jak lepiej wspierać osoby w trudnej sytuacji. Raport „Siła uśmiechu. Jak Polacy okazują życzliwość i wsparcie na co dzień” pokazuje również, że choć 78 proc. respondentów doświadczyło pozytywnego działania humoru w chorobie lub kryzysie, co piąty uważa, że w obliczu trudnej sytuacji drugiej osoby zawsze należy zachować powagę. Potrzebujemy więc nie tylko więcej życzliwości i odwagi, by wyjść z inicjatywą, lecz także umiejętności korzystania z humoru z wyczuciem – z poszanowaniem potrzeb i granic drugiego człowieka.
Raport „Siła uśmiechu. Jak Polacy okazują życzliwość i wsparcie na co dzień” prezentuje wyniki ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez agencję badawczą ABR SESTA [1]na zlecenie Fundacji Dr Clown. Przedstawia postawy i doświadczenia Polaków związane z uśmiechem, życzliwością oraz wsparciem emocjonalnym – zarówno w codziennych relacjach, jak i w obliczu choroby czy kryzysu.
Chcemy więcej życzliwości, ale boimy się zrobić pierwszy krok
Potrzeba większej życzliwości niemal nie budzi sprzeciwu: mówi o niej 94% respondentów. Dla 90% ważne jest, aby samemu okazywać życzliwość ludziom wokół, a 92% zwraca uwagę na gesty kierowane pod ich adresem. Codzienna praktyka jest jednak bardziej zachowawcza. Choć 85% wierzy, że własnym uśmiechem może poprawić komuś nastrój, tylko 45% często uśmiecha się do obcych, a zaledwie 30% równie często spotyka uśmiechniętych ludzi na ulicy. Jedynie 37% proc. badanych uważa Polaków na naród uśmiechnięty. Uśmiech nieznajomego wywołuje przede wszystkim zadowolenie (54%) i radość (45%), ale niemal co trzeci Polak reaguje na niego zaskoczeniem (32%).
Dystans wobec obcych nie oznacza obojętności. Najczęściej powstrzymuje nas ryzyko społeczne: 45% badanych obawia się, że gest życzliwości zostanie źle odebrany lub skrytykowany. Dla 57% najważniejszą zachętą do wykonania pierwszego kroku byłoby poczucie, że ich działanie rzeczywiście ma znaczenie dla drugiej osoby.
Najwięcej niepewności widać wśród młodych dorosłych. Negatywnej reakcji na życzliwy gest obawia się 54% osób w wieku od 18 do 34 lat, wobec 41% respondentów po 55. roku życia. Młodsi są również częściej zaskoczeni uśmiechem nieznajomego (44% wobec 24%) i czują się nim zakłopotani (23% wobec 6%). Nie świadczy to o mniejszej potrzebie bliskości, lecz o większej ostrożności w rozpoczynaniu kontaktu.
– Odpowiedzi respondentów pokazują lukę między deklarowaną potrzebą życzliwości a codzienną gotowością do jej okazywania. Skoro część osób deklaruje zaskoczenie i zakłopotanie okazywaną im życzliwością, choć bardzo to lubi i docenia, nie dziwi obawa przed wykonaniem pierwszego kroku. Szczególna ostrożność w młodszej grupie może wskazywać, że spontaniczny kontakt z nieznajomymi coraz rzadziej jest dla nich naturalnym elementem relacji społecznych. Dlatego warto wzmacniać przekonanie, że nawet prosty gest życzliwości może mieć znaczenie i nie musi wiązać się z ryzykiem przekroczenia czyichś granic, czy narażeniem się na śmieszność – komentuje Anna Ruman z agencji badawczej ABR Sesta.
Gest obcej osoby może realnie pomóc
Osiem na dziesięć osób przynajmniej raz doświadczyło sytuacji, w której nieznajomy poprawił im nastrój. Najczęściej wystarczały proste formy kontaktu: życzliwy gest (59%), krótka rozmowa (50%) albo wspólny żart i rozśmieszenie (45%). Znaczenie takiego wsparcia nie kończy się na chwilowej poprawie samopoczucia. Aż 74% badanych przynajmniej raz doświadczyło realnej pomocy obcej osoby w chorobie, kryzysie lub innym trudnym momencie.
Badanie pokazuje również siłę humoru: 78% Polaków przynajmniej raz doświadczyło, że śmiech lub humor pomógł im w chorobie albo kryzysie. Respondenci wskazują, że humor poprawia samopoczucie (57%), zmniejsza stres (56%), pozwala oderwać myśli od trudnej sytuacji (56%) i ogranicza lęk (44%). Jednocześnie co piąty respondent uważa, że w obliczu trudnej sytuacji drugiej osoby należy zachować powagę.
Wyniki pokazują pewien paradoks: znamy z własnego doświadczenia korzyści płynące z humoru, ale obawiamy się sięgać po niego, kiedy cierpi ktoś inny. Może za tym stać lęk przed popełnieniem gafy, zbagatelizowaniem problemu lub przekroczeniem czyichś granic.
– W Fundacji Dr Clown każdego dnia przekonujemy się, że osoby doświadczające choroby lub kryzysu nie zawsze oczekują wyłącznie powagi. Niejednokrotnie potrzebują chwili oddechu, śmiechu i poczucia normalności. Nie chodzi jednak o rozśmieszanie za wszelką cenę. Humor powinien podążać za potrzebami drugiego człowieka i pojawiać się wtedy, gdy jest przez niego mile widziany. Warto uczyć się odróżniać uważny humor, który przynosi ulgę, od żartu, który może unieważniać czyjeś emocje – mówi Agata Bednarek, prezeska Fundacji Dr Clown.
Taką interpretację wzmacnia fakt, że 51 proc. badanych dopuszcza humor w trudnej sytuacji, jeśli osoba, której ona dotyczy, nie ma nic przeciwko temu. Wyzwaniem nie jest więc rezygnacja z humoru, lecz nauczenie się, jak korzystać z niego z wyczuciem: obserwować reakcję, pytać o potrzeby i respektować odmowę. To właśnie w tym obszarze potrzebna jest zmiana społeczna – odejście od przekonania, że cierpieniu zawsze musi towarzyszyć powaga.
Chcemy pomagać, ale nie wiemy jak
Aż 81% badanych chciałoby wiedzieć, jak lepiej wspierać osobę w trudnej sytuacji. Największą barierą jest lęk przed niewłaściwymi słowami: 49% obawia się, że powie coś nieodpowiedniego, 35% – że rozmowa wywoła dodatkowy stres, a 29% nie wie, jak zareagować na emocje rozmówcy. Zdaniem psycholog dr Aleksandry Piotrowskiej nie potrzeba kwiecistej przemowy ani idealnie dobranych słów.
– Ważne, aby mimo niepewności nie odwlekać kontaktu, tylko jak najszybciej zadzwonić czy wpaść i po prostu zapytać, co możemy zrobić, jak pomóc. Czasem najbardziej potrzebna jest czyjaś milcząca obecność. Uszanujmy jednak odmowę i deklarowaną potrzebę samotności, a po paru godzinach czy dniach ponówmy kontakt i zapewnijmy o swojej gotowości do wsparcia – mówi dr Aleksandra Piotrowska, psycholog, pracownik naukowy Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego i ambasadorka Fundacji Dr Clown.
Odpowiedzi badanych jasno wskazują, że pomoc nie wymaga idealnej formuły. W trudnej sytuacji najbardziej potrzebne jest wysłuchanie bez oceniania (57%). Ważne są też rozmowa (45%), spokojna obecność (36%), uśmiech (33%) oraz pytanie, czego w danej chwili potrzeba (30%). Wyniki prowadzą do prostego wniosku: nie trzeba znać odpowiedzi ani rozwiązywać cudzego problemu, aby dać komuś odczuwalne wsparcie.
-
Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą ABR SESTA na zlecenie Fundacji Dr Clown w dniach 5–12 sierpnia 2026 roku metodą CAWI. Wzięło w nim udział 1021 dorosłych mieszkańców Polski. Próba uwzględniała strukturę populacji według danych GUS pod względem płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Próba nieważona, kwoty zebrane z dokładnością do 2 p.p. względem populacji. ↑
Sasal Public Relations
Mobile: +48 666 813 039
Mail: sylwia@sasalpr.pl
www.sasalpublicrelations.pl